Harlekin – wersja 2.0.

220px-50ShadesofGreyCoverArtStwierdziłam z niepokojem, że ostatnio nie ogarniam, nie jestem na bieżąco i nie mogę brać udziału w kulturalnych rozmowach, gdyż nie czytałam wybitnego dzieła współczesnej literatury pod tytułem „50 twarzy Greya” E.L. James. O Greyu bowiem mówią wszyscy. Przepraszam: wszystkie. Co by nie czuć się wyobcowaną dokonałam natychmiastowego apdejtu – przeczytałam 2 pierwsze tomy i czekam w kolejce na trzeci. Po tej lekturze mogę stwierdzić, że jest to harlekin (edycja różowa) w czystej postaci! Główni bohaterowie to:
– Książę Z Bajki czyli Christian Grey,
– Niewynne Dziewczę czyli my -kobiety.
Jako, że książka jest harlekinem na miarę XXI wieku, pewne elementy musiały zostać uwspółcześnione, między innymi Książę Z Bajki, który w wersji 2.0. posiada następujące parametry:
– jest zabójczo przystojny (czyli wszystko po staremu),
– nieprzyzwoicie bogaty (tu nastąpiła zamiana zamku na szereg luksusowych apartamentów i posiadłości oraz konia na helikopter),
– ma manię prześladowczą (nowość!),
– musi nam (kobietom) od czasu do czasu spuścić manto (również nowość, ale oceniając po słupkach sprzedaży – my, kobiety chyba to uwielbiamy).
Między Księciem a Niewinnym Dziewczęciem rodzi sie Prawdziwa Milość i odbywa Niewinny Sex. Książę jest w szoku, bo sam preferuje stare, dobre sado-maso z kajdankami.
Mała refleksja medyczna: moim zdaniem Dziewczę za rzadko oddycha. W większości czasu „zapiera jej dech w piersiach”, „traci oddech”, „dyszy” lub w ogóle „przestaje oddychać”. Jest to w sposób oczywisty związane z obecnością Księcia, który powoduje również zawroty głowy, nieustanny stan podniecenia tudzież orgazmu a wiadomo jak to wpływa na ciśnienie. Nawet ja, jako początkujący kardiolog mogę stwierdzić, że Dziewczę w takich warukach powinno paść trupem w połowie pierwszego tomu. Do Księcia zaś powinna być dołączona informacja: „przed użyciem skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każdy Grey niewłaściwie stosowany zagraża Twojemu życiu lub zdrowiu”. Kontynuując wątek erotyczny, muszę nadmienić, że niektorzy ostrzegali mnie, że „ło matko, jakie tam są wyuzdane sceny!”. Obawiałam się, że będę musiała zamykać oczy, co bezwzględnie utrudnia czytanie. Niestety !:)) Wyczytałam wszystkie sceny do ostatniej literki, przy niektórych otwarcie ziewając:(. Świadczy to prawdopodobnie o tym, że moje zepsucie moralne sięgnęło dna. Ogólnie rzecz biorąc, pierwsza część Greya jest nawet czasami śmieszna a historia wciąga;  czytanie drugiej grozi cukrzycą, bo wszystko lukrem na maksa wyciapane, co stawia pod znakiem zapytania sięgnięcie po tom trzeci, bo przecież ile można. Użyję tu cokolwiek wyeksploatowanego porównania tej lektury do jedzenia w macdonaldzie, które jest ohydne, ale bardzo dobre: Grey jest po prostu  beznadziejny – ale bardzo dobrze się czyta! (no, przynajmniej pierwszą część). I mimo, że muszę  się zgodzić z powszechną opinią o grafomanii autorki, jednak widzę w niej przebłysk geniuszu, którego wynikiem jest jej obecny stan konta. Lepiej być grafomanką z milionami (E.L.James) niż grafomanką bez milionów (ja). Może więc czas spłodzić jakieś „dzieło”?:-)))

Dobranoc!

Książka na dziś: „Opowieści bibilijne” Kosidowskiego🙂

Piosenka na dziś: The Prodigy „Smack my bitch up”.

Jedna uwaga do wpisu “Harlekin – wersja 2.0.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s