Ania na huśtawce….

Nech se patszi.
Kiedy dowiedziałam się, że zapałałaś ochotą spędzenia ze mną /i moimi Guru od Tatr/ kilku dni w Tatrach Słowackich, w miejscowości u podnóża Murania, to bardzo się ucieszyłam ale też pojawiły się obawy, jak się tam odnajdziesz …Ty, na co dzień stąpająca po paryskim bruku, nagle odziana w buty trekingowe i obciążona wcale nie torebką Chanel 255 a plecakiem zwanym horolezką. Do „wyprawy” podeszłaś profesjonalnie więc i żadnej taryfy ulgowej być nie mogło ale też zdałam sobie sprawę, że z początkującego cepra kozicą górską nie staniesz się tak od razu, o ile w ogóle kozicą chciałabyś być . Myślę sobie, Tatrzańskie Orle percie jeszcze nie tym razem …wszak to wyższy stopnień wtajemniczenia, wtedy gdy człowiek zapała miłością do gór… do Tatr i ciągnie go tam jak pijanego studnia. Bo dla mnie Tatry to więcej niż góry, to więcej niż szczyty na tle nieba. To symbol wszystkiego co dalej, więc tam gdzieś ….to często szukanie ścieżek i … ukrytych sensów.
Tak więc nasze całodzienne górskie …SPACERY miały na celu / poza pozbyciem się oczywiście tego celulitu i zbędnych kilogramów/ w maleńkim stopniu zarażenia Ciebie tą „chorobą” poprzez pokazanie urokliwych miejsc, pokazania jakie są dumne, tajemnicze i groźne …i jaki tu panuje spokój zwłaszcza tam gdzie ścieżki wydeptują jelenie, niedźwiedzie …i leśnicy. I gdzie człowiek, taka kruszyna wobec nich, czuje się wolny.
Wycieczka do Kołowej doliny przez Kołowy…. Burdel , zapewniam Cię że jak na debiut, jest się czym pochwalić. Niekoniecznie wysokością wszak to przecież dolina jest i żadnych trudności na szlaku nie ma ale nie każdy tam może być, oj nie każdy. I niewiele jest już takich miejsc, dzikich, nieskażonych cywilizacją… ale o tym sza.:)
Tymczasem największe Twoje t a t r z a ń s k i e d o z n a n i a okazało się zgoła nizinne, ba powiedziałabym bagienne a nawet depresyjne, choć dokonało się na wysokości ok.1500 m npm.
Moja wiedza o faunie tatrzańskiej pochodzi ze szkoły, z doświadczenia i obserwacji. Wielokrotnie spotykałam tutaj takie „pluszaki” jak: świstaki, kozice i niedźwiedzie czy w niższych partiach- jelenie. Żyją sobie pod ochroną i są – jak ja nazywam – ruchomą częścią krajobrazu wysokogórskiego i ładnie komponują się z całością na zdjęciach… kozice zwłaszcza bo przy spotkaniu z niedźwiedziem to raczej nie ma czasu na wyjmowanie aparatu.
Jeśli zaś chodzi o te kumkające stworzenia, które dostarczyły Ci tylu „wrażeń” to wiedziałam że występują NA PEWNO ale jako: Żabie Plesa Mięguszowieckie, Żabi Szczyt Wyżni i Niżny, Żabi Mnich, Żabia Przełączka ./ to w rejonie Morskiego Oka/ I tyle w tym temacie … nigdy nie spotkałam ani jednego żywego egzemplarza. I wiem, że łatwiej tu o spotkanie z misiem „oko w oko” niż z żabą!!!!Ty to masz szczęście.:)
Tylko teraz tak sobie myślę, że skoro nadano grani i szczytom nazwę „Żabie”, a nadali je pewnie juhasi, którym wschodnie zbocza ww szczytów były znane od dawna z wypasu owiec, to zapewne te małe potwory musiały żyć tu stadnie lub czymś szczególnym się przysłużyły ale nic mi na ten temat nie wiadomo.
A tak nawiasem mówiąc to nad tym Kołowym stawem tak głośne i silne wysyłałaś fale/ hmmm czy człowiek wysyła jakiś fale?/ i sygnały SOS, że postawiłaś w stan pogotowia całą Horską Służbę, która prędko wysłała Ci na pomoc helikopter / górskie służby mają helikoptery, nie samoloty /który usiadł dokładnie w tym zażabionym miejscu !!!!, co prawda z niewielkim opóźnieniem doleciał, bo Ty już poradziłaś sobie sama i byłaś już w bezpiecznym miejscu.
Na koniec dodam, że kondycja Twoja była nadzwyczaj dobra, że sprawdzian pt„ kosówkowy szlak” stopień podstawowy zaliczyłaś, że Twoją ulubioną słowacką The national dish został… rosół, który śnił Ci się po nocach i spożywałaś go gdzie tylko była jakaś garkuchnia. / z dobrą kuchnią to niestety na mój gust i smak nie jest tutaj najlepiej/ i jeszcze jedno, gdybyś chciała tam jeszcze kiedyś pojechać, beze mnie…. to wiesz gdzie: ….czirdż i tammm” ))
To tyle. Cóż pewnie to se nevrati ale było miło…nech se patrzi.

4 uwagi do wpisu “Ania na huśtawce….

  1. Ale sie rozmarzylam….pochodzilam bym sobie w Twoim towarzystwie po gorkach,mysle ze ubawilabym sie przednie bo calowalabym wszystkie zabo podobne stworzenia w nadzieji ze to ten moj wymarzony,wysniony i co tam jeszcze krolewicz,przebrany oczywiscie za gorala.moze wycalowalabym sobie samego Janosika-bo on taki dzielny i silny i na rekach by mnie po tych gorach nosil.Wiec Angelino moja habilitowana jak widzisz ja bym Cie uratowala od tych zab i moze by wreszcie minela Ci ta zabia trauma jak by tak nagle z takiej zwyklej zaby powstal taki pikny,silny goral,najlepiej w samych kierpcach bo po co mu reszta,zreszta zaby nie nosza tekstylii o ile mi wiaomo wiec procent prawdopodobienstwa ze bedzie nagi!!!!!!!!!!!jest raczej wielki-buzia i moze kiedys na szlaku,miedzy zaba a goralem

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s