Listopadowy marazm…

Marazm totalny mnie ogarnął. Listopadowy taki. Czasami dla pewności sprawdzam u siebie oznaki życia, ale nie napawają one optymizmem. Np. temperatura : 32 i i 2 (chyba, że się termometr popsuł). A puls to już w ogóle jakiś złowieszczy : na lewej ręce 7, na prawej w ogóle:-(. Ogólnie wyglądam jak miś koala zamroczony eukaliptusem. „Muszę to przespać, przeczekać, przeczekać trzeba mi” jak to mówi Kasia N.
So, I’m going to bed…

Pieśń na dziś: Hey „List”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s