No shopping.

Co jakiś czas przebywam w miejscu, gdzie jest więcej zwierząt niż ludzi. Jak już wcześniej opisywałam, poza wydzierającymi się kogutami i ograniczonym polem manewru w komunikacji ze światem, miejsce to można uznać za urokliwe i relaksujące. Będąc tu odczuwam dziwny spokój, i dopiero teraz wykombinowałam dlaczego. Otóż dlatego, że nie ma tu absolutnie żadnych miejsc, gdzie można wydać piniondze. Jako godna przedstawicielka współczesnego społeczeństwa uwielbiam wydawać wspomniane piniondze, w szczególności na pierdoły. Jest to czynność niesłychanie przyjemna (bo ja jak Kiler po prostu „muuuszszę” kupować), ale i niesłychanie frustrująca, gdyż czasami wybór pomiędzy jedną pierdołą a drugą jest naprawdę ciężki! Rozważam wszystkie za i przeciw, robię bilans zysków i strat, a także analizę SWOT, przy zakupie kubka do porannej kawy. Zakup rzeczy poważniejszych pominę milczeniem. Tak więc, w chwili obecnej nie kupuję i zauważam w sobie nawet początki emocjonalnej równowagi, ale weekend blisko! Wracam do P. i sklepy, strzeżcie się!!

Piosenka na dziś: Coldplay „Paradise”
Książka na dziś: Hanna Krall „Hipnoza”
Cytat na dziś: Arystoteles „Gdyby nie było kobiet, całe pieniądze świata nie miałyby znaczenia.”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s