Londyn 8.15.

Przeprowadzono badania i stwierdzono następujacy fakt: francuska para przebywając w kawiarni przez godzinę, dotyka się (a także przytula, muska, gładzi, masuje itp) ponad 100 razy. Para angielska: ZERO. Wynika to pewnie z różnic kulturowych (french lover, angielska flegma), co postanowiłam naocznie sprawdzić i w te pędy udałam się do Londynu. W ferworze zwiedzania zapomniałam o głównym celu wizyty, niemniej jednak mam kilka spostrzeżeń na tematy ogólne:
– angielska kuchnia rzeczywiście pozostawia wiele do życzenia, bo jest niejadalna,
– Angielki ubierają się w sposób ekstremalny tzn. w ciagu dnia: worek + podarte portki a wieczorem: krótka kiecka typu rulon + dwudziestocentymetrowe szpilki (swoich rozmiarów właścicielki nie biorą pod uwagę gdyż-ponieważ mają do siebie duży dystans),
– w Anglii toczy się walkę z otyłością – przy każdym produkcie w McDonald’s jest podana liczba kalorii (hehe). Dla przeciwwagi znalazłam sieciówkę, która nazywa się Pret-a-Manger i jest super! Jedzenie naturalne, ekologiczne, bez E!!!, robione na miejscu, a szefostwo oficjalnie przeprasza, że używa opakowań. No i można się tam napić Slow Coffee:-))
– głównym obuwiem używanym w Londynie są tongi. Noszą wszyscy i do wszystkiego – widziałam jedną bardzo dystyngowaną panią, w sukience szalenie eleganckiej i do tego w chińskich basenówkach w kolorze moro. O co chodzi???
– albo trafiłam na Dzień Dobroci dla Turysty, albo Anglicy ogólnie są narodem sympatycznym i uprzejmym, bo wszyscy chętnie pomagają i cierpliwie odpowiadają na pytania, a przy tym obficie sweetheartują i darlingują.
No i jeszcze oczywiście…, tadam.. Party Time!!!!! Wieczorem po ciężkiej harówie zwiedzania, trzeba by się słynnego angielskiego piwa napić w jakimś spokojnym pubiku. Wybraliśmy się więc do Soho z informacją, że jest to urocza dzielniczka z małymi uliczkami i całą masą wyżej wymienionych przytulnych pubików. Szczegolnie uroczy był dziki tłum na każdej ulicy, bardzo kolorowe gejowskie kluby, poziom decybeli groźny dla ucha, drague queens, pijani motocykliści i ogólna atmosfera szczęścia i radości. Jednym słowem: bomba:-)).
Londyn – do powtórzenia!

Piosenka na dziś: Bryan Ferry „Don’t stop the dance”
Książka na dziś: Jane Austen „Duma i uprzedzenie”
Cytat na dziś: William of Wykeham „Manners maketh man” (Maniery czynią człowieka).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s