Nastroje, nastroje…

Ostatnio zdałam sobie sprawę, że tytuł bloga „na huśtawce” pasuje do autorki jak ulał, choć wbrew jej intencjom. Huśtawka zawsze wydawała mi się miejscem nad wyraz romantycznym, na którym można fajnie pogadać (we dwoje) lub fajnie pomyśleć (samemu). Gorzej, jeżeli huśtawka staje sie hustawką nastrojów. Przytaczam przykład: w poniedziałek z samego rana znienacka poczułam w sobie SIŁĘ. Świat leżał u mych stóp, życie było fenomenalne, a ja mogłam wszystko. Pławienie się w radości, że mogę zrobić wszystko zajęło mi tyle czasu, że nie zrobiłam nic. Ale energia była! Oj byyyyyła:-))
Następnego dnia wstałam i natychmiast poczułami BRAK SIŁY. Zmartwiłam się. Potem zmartwiłam się jeszcze raz, tym razem tym, że się martwię. Bo martwienie się jest niezdrowe i robią się zmarszczyki na czole. Słowa „zmarszczka” wywołało u mnie martwienie się jeszcze gorsze, z momentami zdruzgotania włącznie. Tak więc martwiłam się cały dzień, co mnie zmęczyło do tego stopnia, że musiałam się położyć.
Dnia następnego byłam zmuszona w trybie superszybkim wykonać pracę, która leżała odłogiem od dwóch dni. Wieczorem, skrajnie wyczerpana, obiecałam sobie nie mieć ŻADNEGO nastroju przez najbliższych kilka miesięcy…

Piosenka na dziś: Mika Urbaniak & Jarosław Wasik „Nastroje”
Książka na dziś: Roma Ligocka „Kobieta w podróży”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s