Koza.

Moja karta się odnalazła! Hurra! Zostawiłam ją w banku, czyli miejscu z definicji bezpiecznym. Co za ulga! Wszystko, co ostatnio narozrabiałam się naprawiło, jest tak jak dawniej, po staremu, a przecież mogło się naprawdę źle skończyć (i nie mówię tu o stracie finansowej). Naprawdę zaczęłam doceniać normalność. W związku z tym przypomina mi się stara, żydowska, niezwykle mądra przypowieść o kozie, którą niniejszym przytaczam:
„Pewien ubogi Żyd przyszedł do rabina z prośbą o radę. Użalał się nad swym losem bowiem z żoną, czwórką dzieci i teściową gnieździł się w jednej izbie. Na to rabin – ty kup sobie kozę. Po dwu tygodniach Żyd przychodzi z pretensjami do rabina bowiem obecność kozy i zaduch w izbie są nie do zniesienia. A rabin – to teraz ty sprzedaj kozę. Następnego dnia Żyd przybiegł do rabina z podziękowaniem – o rabe, kozy nie ma… Co za ulga!”

Piosenka na dziś: Smolik „T.Time”
Książka na dziś: Jonathan Caroll „Poza ciszą”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s