O kocie, co jeździł metrem.

W moim ulubionym środku transportu ujrzałam dziś kota na smyczy. Kot był pocieszny, bardzo młody, sierść tygrysia, z charakteru wiercipięta, bo właził wszędzie tam, gdzie mu wspomniana wyżej smycz pozwoliła – co mu wyraźnie nie wystarczało. Pani kota, osoba z pozoru całkiem rozsądna, uważała, nie wiedzieć czemu, że kot jest jak pies i będzie jej słuchał. Ha! Wolne żarty!🙂. Dostaliśmy popis akrobatyki, grzebanie w torebkach, wyglądanie przez okno na ramieniu starszego pana, drapanie po prawdopodobnie baaardzo drogich rajstopach, wrzaski właścicielki rajstop, atak nerwowy właścicielki kota i tym podobne atrakcje. Jednym słowem działo się! Można więc stwierdzić, że smycz jednak kotu nie służy, bo kot, jako stworzenie o dużym poczuciu wolności, chodzi przecież własnymi drogami:-).

Piosenka na dziś: Dido „Hunter”
Książka na dziś: Jonathan Caroll „Poza ciszą”.
Przysłowie francuskie na dziś: „Les chiens ne font pas des chats” (Psy nie rodzą kotów).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s